Warsztaty Relacje z warsztatów Merkaba V 2009 w Egipcie (Magda Maka)

Relacje z medytacji w EGIPCIE

Merkaba V 2010 w Egipcie (Beata K-K)

Przebieg tegorocznej wyprawy wraz z Tomem de Winter i Shirlie Roden do Egiptu opisał już jej uczes...

Czytaj więcej...

Merkaba V 2009 w Egipcie (Magda Maka)

Dawno, dawno temu, a może chwilę wcześniej miała miejsce pewna wyprawa. Około 40 osób z Polski...

Czytaj więcej...

Merkaba V 2011 w Egipcie (Misia)

Kocham podróże. Uwielbiam zwiedzać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi, uczyć się od innych ku...

Czytaj więcej...

Merkaba V 2009 w Egipcie (Shirlie Roden)

Tydzień jaki spędziłam w Egipcie z grupą Merkaby Toma de Winter to doświadczenie, które bez w...

Czytaj więcej...

Merkaba V 2011 w Egipcie (Dawid)

WIELKA PIRAMIDA Każdy z nas miał takie momenty w życiu, kiedy tak zwane zbiegi okoliczności dopr...

Czytaj więcej...

Zgłoś się na warsztaty

AgnieszkaJurko.pl
Merkaba V 2009 w Egipcie (Magda Maka)

Dawno, dawno temu, a może chwilę wcześniej miała miejsce pewna wyprawa. Około 40 osób z Polski zdecydowało się udać do Egiptu, by tam odprawić medytację Merkaby i przeżyć niezapomnianą przygodę. Dla niektórych z nas była to pierwsza podróż do Egiptu, długo wyczekiwana, a dla innych któraś z kolei. Ale dla każdego z nas pozostanie ona długo w pamięci.

.

Na lotnisku w Hurgadzie znaleźliśmy się w piątek po to, by już w sobotę rozpocząć zajęcia z Merkaby z Tomem de Winter, uczniem Drunvalo Melchizedeka. Dla kilku osób, kurs Merkaby był już drugi, a nawet 3 z kolei, ale dla większości był to pierwszy raz z Merkabą, Kwiatem Życia i Świętą Geometrią. Tom przez 3 dni wykładał nam wiedzę, dawniej tajemną, dziś dostępną wszystkim zainteresowanym tym tematem. Warto wspomnieć, że podczas, gdy my dzisiaj potrzebujemy raptem trzech dni na zgłębienie tej wiedzy, Drunvalo Melchizedek uczył się jej przez 20 lat. Dlatego w tym miejscu pragnę mu podziękować, że zechciał się z nami podzielić swym skarbem i udostępnił go całemu światu. Nie trzeba przechodzić wieloletniego procesu inicjacji, jak dawniej np. w Egipcie bywało, nie trzeba przepływać między krokodylami, nie trzeba wielu lat wyrzeczeń. Wystarczy zapłacić za kurs i rozsiąść się wygodnie na krześle słuchając słów Toma. Na koniec tych trzech dni, gdy już każdy z nas miał uruchomioną Merkabę oraz posiadł wiedzę, jak ją uruchomić dostaliśmy dyplomy. U niektórych osób pojawiły się łzy wzruszenia. – Zwykle kończę kurs ostatnią wspólną medytacją Merkaby. Ale tym razem będzie inaczej. Ostatnią medytację Merkaby zrobimy w piramidzie Cheopsa – powiedział Tom, a grupa mu przyklasnęła. Medytacja w piramidzie Cheopsa to było to na co wielu z nas czekało z wielką ekscytacją i podnieceniem.

Po kursie, by odpocząć spędziliśmy miły dzień na Morzu Czerwonym, gdzie zrobiliśmy też medytację Merkaby zakończoną śpiewem. Warto wspomnieć o jeszcze jednej wspaniałej osobie, która towarzyszyła nam każdego dnia i wnosiła swoją wspaniałą żeńską energię – Shirlie Roden. Ta wyjątkowa osoba, śpiewała nam anielskim głosem zarówno podczas kursu, jak i w ciągu następnych dni wprowadzając nas w wysokie wibracje. Na łodzi również nam zaśpiewała kontaktując nas z delfinami, których wielu z nas osobiście odczuło w sercu. Pojawiły się też kilku osobom w postaci fizycznej,  gdzie zostały uwidocznione na fotografiach. Podczas gdy część osób miło odpoczywała na pokładzie, część z nas miała okazję spróbować snorkingu. Dostaliśmy rurkę, okulary i płetwy oraz kamizelki ratunkowe, dla tych słabiej pływających. Dzięki temu sprzętowi mogliśmy podziwiać koralowe rafy, zapoznać się z kolorowymi rybkami i ławicami.

Następnego dnia wyruszyliśmy do Kairu. Tam czekała nas piramida Cheopsa. Zarezerwowana specjalnie dla nas przez Agnieszkę Jurko organizatorkę całej wyprawy. Cała piramida od godziny 18 do godziny 20 była do dyspozycji tylko naszej grupy. Oficjalnie nie można uprawiać medytacji ani w piramidach, ani w świątyniach. Mieliśmy wielkie szczęście i dobre duchy nam sprzyjały, bo kilka razy udało nam się ten zakaz ominąć. Byliśmy w trzech komorach. Do każdej z nich prowadził niezwykle wąski korytarz, gdzie przeciskaliśmy się zgięci w pół, niektórzy na kolanach z małą ilością tlenu. Ale udało się! Gdy weszliśmy do pierwszej komory każdy zajął wygodną pozycję i rozpoczęło się! Tom poprowadził medytację, na koniec Shirlie zaśpiewała swym wdzięcznym głosem. Wielu z nas miało łzy wzruszenia. Energię dało się odczuć w wyjątkowy sposób i tak było w kolejnych komorach. W drugiej odpoczęliśmy. Tam była obecna żeńska energia. Tom powiedział, że właśnie tu ludzie odpoczywali po inicjacji. Mieliśmy nic nie robić tylko śpiewać „mmm”.

Gdy próbowałam po swojemu przesyłać energię do ludzi na świecie zostałam szybko usadzona, zabrakło mi sił tak bardzo, że osunęłam się na ziemię i zrozumiałam, że faktycznie mam nic nie robić, tylko odpoczywać. Wiele osób odczuło energię Matki Boskiej i też nie odbyło się bez łez. Potem czekała nas kolejna komnata, tym razem grobowiec królów. Tam też zaśpiewała Shirlie i w tej cudownej energii Tom poprosił nas byśmy się przytulili do siebie. Gdy wyszliśmy po godz. 20 z piramidy każdy był niezwykle doenergetyzowany. Zmęczenie gdzieś zniknęło. Ani pić się nie chciało, ani gorąco nagle nie przeszkadzało. Myślę, że każdy z nas zapamięta na długą tę wyjątkową wizytę w tym cudownym miejscu.

Następnego dnia mieliśmy czas wolny. Jedni odpoczywali na plaży, drudzy wyruszali na prywatne wycieczki a to na Saharę, a to łodzią podwodną. Kolejny dzień to również niezapomniana wycieczka do Luksoru. Tu zwiedzaliśmy Dolinę Królów, Świątynie Hatszepsut oraz Karnak. W Karnaku mieliśmy również dużo szczęścia. Okazało się, że oprócz tradycyjnego zwiedzania ruin świątyni dostępnego każdemu turyście mieliśmy zaszczyt dostąpić wejścia do ukrytej świątyni, która normalnie jest zamknięta. Jednak strażnicy pozwolili nam tam wejść. Pomagał nam Mohamed, który opiekował się tu nami w Egipcie, służąc pomocą w wielu trudnych sytuacjach (np. interesowała się nami policja egipska i służby bezpieczeństwa kraju). Gdy weszliśmy do środka oczom naszym ukazał się zachowany posąg bogini Sechmet (ciało kobiety z głową lwa), która była odpowiedzialna m.in. za uzdrawianie. Tam pogrążyliśmy się w medytacji podczas gdy Shirlie śpiewała z intencją wniesienia pokoju oraz zrównoważenie pierwiastka męskiego i żeńskiego. Po skończonej medytacji, gdy wychodziliśmy strażnicy tego miejsca dziękowali nam bezsłownie ukłonami ze łzami w oczach. Było to bardzo wzruszające doświadczenie.

I tak domknęło się coś co miało się domknąć. Cała wyprawa była niezwykle ekscytująca i udana. Doświadczyliśmy wielu przeżyć i każdy z nas miał swoje prywatne objawienia i momenty intymnego wzruszenia. Każdy przeżył to co miał przeżyć i życie toczy się dalej. Oczywiście zwiedzaliśmy jeszcze wiele innych miejsc np. muzeum w Kairze, jednak te dwa punkty programu piramida Cheopsa i świątynia w Karnaku były myślę, że najważniejsze.

Oby więcej takich wypraw!

Dziękujemy Agnieszko i Mohamedzie! Niech wasi przewodnicy dalej was prowadzą ku najlepszym przeżyciom i życzę wam byście zorganizowali nam jeszcze wiele takich duchowych wypraw!

 

 

Zapisz się na Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o najbliższych warsztatach zamów Newsletter







AgnieszkaJurko.pl